Szukaj znanych osób

Violetta Villas

Violetta Villas

Data urodzenia: 10 czerwca 1938 r.

Kategoria: Piosenkarki

Liczba wyświetleń: 16922
Ocena: liczba gł.: 17

W kraju

Poznań 20 stycznia 2006
Poznań 20 stycznia 2006

Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych piosenkarka zamieszkała w wilii, w Magdalence. Oto jak po latach w jednym z wywiadów syn artystki opisuje wygląd domu, który robił wrażenie, na dole w salonie stał fortepian, na ścianach wisiały zdjęcia mamy, wszędzie stały pamiątki z Europy i Ameryki, na ogromnej palmie mama posadziła pluszową małpę. Cały dół domu tonął w kwiatach. Na górze była garderoba pełna bajecznych, nieosiągalnych wtedy w Polsce sukien i butów (...)

Violetta Villas wzbudzała zainteresowanie nieznanym w owym czasie w Polsce stylem życia. Miała dwa mercedesy, a w każdym Murzyn w liberii. w Magdalence, gdzie nabyła domek, budowano ponoć specjalne studio do nagrań (...) w ogrodzie był podgrzewany basen, w domu sauna i kaplica

W Polsce odbierała dowody uznania: w rodzinnym Lewinie Kłodzkim nazwano jej imieniem dom kultury, a w Stroniu Śląskim uczyniono patronką huty szkła. Udzielała wywiadów, brała udział w programach telewizyjnych, nagraniach radiowych. Na scenach w kraju organizowano jej recitale.

"Śpiewa Violetta Villas"

W roku 1970 reżyser Konstanty Ciciszwili wyprodukował film telewizyjny o charakterze dokumentu pt. "Śpiewa Violetta Villas", który był inscenizowanym recitalem. Ideą filmu była chęć przybliżenia stylu piosenkarki.

Po kilku latach nieobecności Villas zaprezentowała polskiej publiczności swoją wizję piosenki, w której nie bała się barw jaskrawych, uczuć wyrazistych; (...) sekwencje rewiowe demonstrowały przepych: schody w jak najbardziej paryskim Casino de Paris, strusie pióropusze i wachlarze, męski balet z ostentacyjnym uwielbieniem wpatrzony w gwiazdę.

Przeciwnicy piosenkarki, m.in. recenzent Sztandaru Młodych Jerzy Eljasiak, poddali film krytyce, obwołując go kiczem nad kicze jako nieprzystający do ówczesnej rzeczywistości socjalistycznej. Zwolennicy, m.in. redaktor Janusz Gazda, podkreślali: pewność siebie, z jaką wkracza na estradę, (...) obnosi swe stroje, demonstruje swe wdzięki i śpiewa najbanalniejsze słowa o miłości (...) ujawniając ekstrawagancję, ale i indywidualność.

"Dzięcioł"

W kraju, w roku 1972 zagrała również w filmie fabularnym Dzięcioł. Jak relacjonuje reżyser Jerzy Gruza: w scenariuszu było coś takiego co się zgadzało z sylwetką Violetty, ona miała taką otoczkę wspaniałości i to w zestawieniu z bohaterem jak człowiek, który zapowiada w Super Samie warzywa, owoce, ziemniaki, działało świetnie, bo ona była jakby nie z tego świata"

Jak pisze Witold Filler w swojej książce nie było chyba szanującego się pisma w Polsce, które nie zamieściło reportażu z planu tych zdjęć. Violetta wyraźnie fascynuje przechodniów. Rezygnują nawet z zakupów w warszawskich domach towarowych „Centrum”, by za zezwoleniem kierownika planu zdjęciowego popatrzeć na jej bujną urodę, blond włosy spływające na plecy i ramiona, na różową mini sukienkę, na jej władczą postawę, kiedy siedzi za kierownicą Mercedesa 280 SE

W filmie piosenkarka wcieliła się w postać mecenasowej Tylskiej, która odznaczała się podobnymi cechami charakteru, zachowaniem i wyglądem jak sama artystka. Mecenasowa to piękna kobieta o agresywnym typie urody, elegancka, pewna siebie.

Wystąpienie w dokumencie Ciciszwilego i filmie "Dzięcioł" ujawniło odmienność piosenkarki względem innych artystów w Polsce. Zdaniem autora książki "Tygrysica z Magdalenki" między Violettą z Las Vegas, a "nadwiślańskim showbiznessem" nie było punktów stycznych, (...)ujawniła się skala odmienności zjawisk. Dostrzegła ten fakt m.in Agnieszka Osiecka, która napisała specjalnie dla piosenkarki utwór "Mechaniczna Lalka", w którym porównała Villas do maskotki. Znów chcecie bawić się mną, znów chcecie słyszeć mój głos, wiem, że laleczką mnie zwą, cóż, taki widać mój los...

W Teatrze Syrena

Pod pomnikiem psiej wierności, Kraków 8 września 2005
Pod pomnikiem psiej wierności, Kraków 8 września 2005

Jesienią 1979 roku Villas występowała gościnnie w Teatrze Syrena w widowisku rewiowym pt. "Trzeci Program" reżyserowanym przez Stefana Wentę. Widowisko spotkało się z pozytywnymi reakcjami krytyków teatralnych. Oto jak oceniano udział Villas w jednej z publikacji: ta oryginalna, a budząca tyle sprzecznych odczuć artystka jest gwiazdą drugiej części programu. Zachwyca, wzrusza, nakazuje z niedowierzaniem i sceptycyzmem kiwać głową, a po chwili znów bez reszty ujmuje widza i słuchacza. Villas nie przybywa z kabaretu ani rewii, nie jest z opery ani estrady. Jej miejsce jest gdzieś na przecięciu wielu różnych linii (...) odrębna jest jej pozycja w tej nowej premierze Syreny.

Jak pisze autor książki "Tygrysica z Magdalenki": w widowisku znajdowała się dwunastominutowa parodia opery, której zarys nawiązywał do Quo Vadis. Villas odtwarzała w niej postać Lygii, która była dręczona przez karykaturowanego Nerona. Według relacji Fillera, Villas z uwagi na różnicę zdań w sposobie gry aktorskiej w tej scenie, popadła w konflikt z dyrygentem Ryszardem Poznakowskim, co spowodowało wycofanie się jej z dalszego udziału w widowisku, a także na okres 66 miesięcy z życia publicznego. Wcześniej spekulowano, że współpraca Villas z Poznakowskim nie układa się najlepiej.

Jednak współpracę z Teatrem Syrena kontynuowała od listopada 1985 roku. Wraz z teatrem piosenkarka wyjeżdżała na tourneè m.in po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

28 lutego 1986 roku odbyła się premiera widowiska "Violetta", które stało się popularne w całym kraju. Odbyło się ponad 250 przedstawień na terenie kraju i za granicą.

"Sny i marzenia", "Sen o kopciuszku"

W 1983 roku Violetta Villas zagrała w filmie Pawła Pitery pt. "Sny i marzenia". Zamiarem reżysera była chęć przedstawienia piosenkarki jako marzenia będącego wyrazem każdego jej wielbiciela. Oto w jaki sposób reżyser filmu uzasadnia inspirację, na której oparł scenariusz: potrafiła stworzyć wokół siebie legendę i mit; (...) dla przeciętnego Polaka, jak i dla milionów jemu podobnych Villas jest jedną z najbardziej ekscytujących postaci, (...) wielu śni o tej niezwykłej kobiecie.

W roku 1988 powstał krótkometrażowy fabularyzowany film dokumentalny "Sen o kopciuszku" reżyserowany przez Zbigniewa Kowalewskiego i Jerzego Kołata. W filmie zaprezentowano biografię artystki, ze szczególnym uwzględnieniem kontrowersyjnych wątków z jej życia. Na bazie filmu fabularnego miał powstać film "Rok z Violettą Villas", produkcja nie doszła jednak do skutku.

Samotność, izolacja, krytyka

Lata 60 były pasmem sukcesów Violetty Villas, jednak po powrocie ze Stanów Zjednoczonych kariera nie rozwijała się już tak dynamicznie. Jak mówi piosenkarka: nie pasowałam do komunizmu, mówili, że jestem kwiatkiem przypiętym do kufajki. Ale ponieważ miałam tu rodzinę, a jeszcze moja mama umierała i tylko dlatego wróciłam. Tak to prawdopodobnie bym nie wróciła, bo miałam otwarte drzwi, bo Paramount Pictures chciał ze mną nagrać serial telewizyjny i gdyby nie choroba mojej mamy pewno bym grała w tych filmach i nie byłoby tej biednej Violetki w Polsce, pokrzywdzonej, poniżonej”

Już po powrocie piosenkarki do Polski odebrano jej paszport, co odcięło drogę do światowej kariery. Syn piosenkarki w jednym z wywiadów mówi o pewnym wydarzeniu, które na zawsze odmieniło matkę. Wiem, ale nigdy z siebie tego nie wyduszę. Straszna rzecz. Było to coś takiego, co odmieniło jej stosunek do ludzi. Stała się bardzo nieufna. Przestaliśmy się rozumieć.(...) Po latach, w jednym z wywiadów telewizyjnych Violetta Villas powiedziała, że po przekroczeniu granicy nie miała już szansy szybkiego powrotu za ocean. To wszystko przez komunistów. Przez te czerwone zakazane mordy - opowiadała Violetta. Agenci SB chcieli z niej zrobić agentkę, polską Matę Hari. Swoją urodą miała wyciągać od znanych, zagranicznych polityków i wojskowych, tajemnice państwowe. Obiecywali mi za to góry pieniędzy. Nie zgodziłam się, więc mnie zniszczyli: nie pozwolili wyjechać za granicę, zakazali puszczać mnie w radiu i telewizji, ograbili mnie ze wszystkich skarbów, które przywiozłam ze Stanów Zjednoczonych - wspominała po tym, jak jej nazwisko pojawiło się na słynnej liście Wildsteina ”

Po recitalu na Scenie Akademii Muzycznej w Krakowie
Po recitalu na Scenie Akademii Muzycznej w Krakowie

W roku 1970 piosenkarka zamieszkała w Magdalence i jakby narodziła się nowa Violetta. Zamknęła się w sobie, przestała nad sobą pracować, jej dom stał się twierdzą, nie wolno było nikomu dzwonić do niej, nie udzielała wywiadów. Piosenkarka występowała sporadycznie, a pieniądze, które zarobiła szybko się wykończyły. Dom w Magdalence określano w prasie jako "samotnia Violetty", a po latach sama artystka w jednym z wywiadów stwierdziła, że dom w Magdalence był nieszczęśliwy.

Owo osławione bogactwo przyniosło Violetcie od chwili powrotu do kraju szczęście raczej iluzoryczne. Trwało zresztą krótko, pieniądze zniknęły z życia Villas. Posterunek MO w Piasecznie odnotował dwa włamania do willi w Magdalence, które były ponoć dotkliwe w skutkach. Jak powiedziała piosenkarka jej sukces zawsze był solą w oku ludzi zawistnych (...) w jednej ręce dostałam szczęście, a w drugiej cierpienie.

Poddawano krytyce zindywidualizowany styl piosenkarki, który nie przystawał do rzeczywistości socjalistycznej, ale po powrocie z USA zarzucano piosenkarce, że jest m.in rozkapryszona. Dziennikarze poszukiwali skandali na temat piosenkarki jeden ze znanych warszawskich menagerów wspomina, jak musiał w trakcie koncertu wymienić aż trzech konferansjerów, bo nie przypadali do gustu artystce (...), gdzie indziej dyrektor jednej z estrad wojewódzkich, wręcz użalał się w prasie, że pani Villas zażyczyła sobie, by podczas jej recitalu scenę wyłożyć dywanem, gdyż raziły ją...nieheblowane deski

Krytyka piosenkarki niekiedy opierała się na emocjonalnych przekonaniach, w których ta przyjezdna z Las Vegas chce ich upokorzyć, gdy kaprysi na złą jakość, mikrofonów, usterki nagłośnienia, brudny wystrój sal i garderób, kiepską dyscyplinę wśród zespołów akompaniujących.

Artystka miała poczucie ciągłej walki ze środowiskiem showbiznessu w Polsce. Jak mówiła w jednym z wywiadów: mocno stąpam po ziemi. Wiem, czego chcę na scenie - muszę mieć porządny mikrofon. Jeśli śpiewam, to śpiewam naprawdę, nie z playbacku. Pracuję bez markowania i wymagam tego samego od innych. Ludzie tego nie lubią (...) Jeśli coś źle wypada w koncercie, muszę mieć dodatkową próbę i uzgodnić z muzykami inny sposób grania. Muszę ciągle walczyć. Im bardziej piosenkarka doświadczała krytyki i upokorzenia, tym częściej wycofywała się z życia publicznego na wiele miesięcy.

Zdaniem Marii Szabłowskiej: Violetta Villas jest pierwszą wielką gwiazdą na rynku polskiej muzyki rozrywkowej. (...) Wydaje mi się, że ona nie ma szczęścia do ludzi. Nikt nie chce się nią zająć, by postawić ją znów na estradzie, żeby zaistniała na wielką skalę. Ale wiem też trochę dlaczego ludzie nie chcą się tym zająć. Ona ma bardzo trudny charakter. Jak każda prawdziwa gwiazda.

Podczas koncertów piosenkarka często śpiewa piosenkę "Ja jestem już taka", która jest jej odpowiedzią na krytykę. Ani słowa pochwały, ani słowa zachęty. Nic tylko krytyka, krytyka (...) Wszystko jest źle, to wszystko co ja zrobię, jak mówię, jak chodzę, jak śpiewam z kim śpię, no i to co mam na głowie. Cóż na to ja? Nic na to nie poradzę! I am sorry, excuse me! Bo jestem już taka I nigdy się Wam nie zmienię!

źródło: wikipedia, licencja GNU FDL, autorzy