Szukaj znanych osób

Violetta Villas

Violetta Villas

Data urodzenia: 10 czerwca 1938 r.

Kategoria: Piosenkarki

Liczba wyświetleń: 17449
Ocena: liczba gł.: 17

Życie rodzinne

Koncert kolęd, Zabrze 2004
Koncert kolęd, Zabrze 2004

Piosenkarka była dwukrotnie zamężna, w obu przypadkach po ślubie cywilnym.

Małżeństwo z rozsądku

Rodzice widzieli dla niej przyszłość tradycyjną według nich bezpieczną i jedyną możliwą: małżeństwo, dzieci, zwykłe życie, jakie wiodą wszyscy.

Dlatego w wieku 16 lat na żądanie ojca, a za zgodą sądu poślubiła 27 - letniego porucznika wojsk pogranicza Gospodarka. Buntowałam się. Nie chciałam go. Ale ojciec przekonywał, że z czasem go pokocham. Że przyzwyczaję się do niego. Było to małżeństwo z rozsądku, podyktowane wychowywaniem w konserwatywnej rodzinie.

Z tego związku zrodził się syn Krzysztof. Młode małżeństwo zamieszkało z rodzicami przyszłej piosenkarki. Związek jednak nie przetrwał długo.

Pragnęła rozwijać zdolności muzyczne, jednak rodzina nie wierzyła w jej sukces. Nawet bliscy śmiali się, kiedy mówiła, że poświęci się śpiewaniu (...) młoda matka i żona wie, że marnuje sobie życie (...) wie, że tym co sprawia jej największą radość jest śpiew. Narastający bunt prowadzi do kryzysu (...) mąż nie znoszący muzyki każe jej wybierać - on albo śpiewanie.

Zabrała więc ze sobą syna i podjęła naukę w szkole muzycznej w Szczecinie. Gdy tylko skończyłam 18 lat, we wrześniu zabrałam małe dziecko i uciekłam od męża z domu z Lewina do Szczecina. Tam mieszkała moja siostra z mężem, miałam więc u kogo się zatrzymać.

Jednak mąż piosenkarki postanowił ją odszukać. Odnalazł mnie w końcu u siostry i chciał zmusić do powrotu do domu. Poszedł nawet do dyrektora szkoły. Ale dyrektor wziął moją stronę. -Proszę pana ona nie jest dla pana, a pan nie jest dla niej. Ona ma taki talent, który w tej szkole zdarzył się po raz pierwszy -powiedział mężowi.

Według relacji artystki dyrektor szkoły w Szczecinie napisał list do jej ojca, w którym stwierdził, że taki talent jak mój, zdarza się raz na sto lat. I że powinien pozwolić mi się uczyć. Ojciec płakał ze wzruszenia. Przepraszał mnie i całował po rękach, za to, że tak mnie skrzywdził, zmuszając do zamążpójścia.

Piosenkarka wybaczyła ojcu, bo jak mówi: nie chciał dla mnie źle. Po prostu tak pojmował moje dobro.

Źle zrobiłam, że tak szybko uwierzyłam

Kołobrzeg 2006
Kołobrzeg 2006

W roku 1987 w Chicago podczas tourneé z Teatrem Syrena poznała biznesmena polskiego pochodzenia Tadeusza Kowalczyka. Pewnego wieczoru poszliśmy na kolację. Mieliśmy tylu wielbicieli, że zawsze ktoś nas zatrzymywał i zapraszał do stolika. I wtedy pan Kowalczyk się we mnie zakochał. To było romantyczne. Codziennie dostawałam od niego świeże kwiaty, czerwone róże!

Po zakończeniu występów piosenkarka została jeszcze dwa tygodnie dłużej w Stanach Zjednoczonych, na prośbę właścicielki polonijnego klubu Polonez, "...i wtedy to się między nami rozgrzało. Kiedy skończył się angaż, chciałam wyjechać, ale on nie mógł tego znieść. Dlatego nasz ślub odbył się tak szybko

Ich związek przypominał raj, pod koniec zamienił się w piekło. Jego zamiarem była chęć wykorzystania piosenkarki do przyciągania klientów restauracji Orbit, okazał się przebiegłym biznesmenem (...) przestawał ukrywać, że Violetta miała być dobrą inwestycją, kurą znoszącą złote jaja.

Związek zakończył się niepowodzeniem. Piosenkarka powróciła do kraju. Kowalczyk udzielał wielu wywiadów w polonijnej prasie zarzucając Villas m.in. wielogodzinne modły i większe umiłowanie do zwierząt, niż do seksu

Artystka w owym czasie nie wypowiadała się publicznie o związku, stwierdzając tylko w jednym z wywiadów, że znowu zawiodła się na ludziach. Po latach w programie telewizyjnym Krzysztofa Ibisza powiedziała: źle zrobiłam, że tak szybko uwierzyłam.

Syn Krzysztof

Krzysztof Gospodarek pochodzi z pierwszego związku artystki. Jest żonaty, ma syna Macieja, z zawodu jest informatykiem. Mieszka w małym mieszkaniu, w Warszawie. Piosenkarka od 1998 roku nie utrzymywała z nim kontaktu.

Syn Villas za ten stan obwinia wieloletnią gosposię matki - Elżbietę Budzyńską, określaną w mediach jako przyjaciółka, fanka, garderobiana, która skłóciła Villas z całą rodziną, znajomymi. Przekonała, że jesteśmy wrogami czyhającymi tylko na pieniądze. Odcięła ją od wszystkich, żeby manipulować nią i bezwzględnie okradać. Gdy wkradała się w serce mojej matki, była bezdomna. Mieszkała w piwnicy.(...)

Według jego relacji kiedy podczas świąt wielkanocnych odwiedził matkę wraz z synem Maciejem, mieszkającą wówczas w Magdalence, Budzyńska nie pozwoliła mu wejść do domu. Wyszła i powiedziała mu, że matka się go wyrzeka. Wstydzi się go, nie chce mieć z nim nic wspólnego. Jak powiedział: to był cios w samo serce, a najgorsze było to, że matka obserwowała nas przez firankę. Patrzyła na mnie obcym, zimnym wzrokiem.

Stosunki Villas z synem nie były najlepsze, wymagała od niego podporządkowania, chciała go zatrzymać przy sobie. Proponowała by syn po ślubie zamieszkał wraz z żoną Małgorzatą, w wilii, w Magdalence. Według relacji syna artystka jednak starała się być matką.

Na początku 2007 roku Gospodarek spotkał się z matką w szpitalu. Jak powiedział: czuję, jakbym ją odzyskał. Nie wierzyłem już, że kiedykolwiek będę mógł z mamą tak spokojnie, przyjaźnie porozmawiać. Cieszę się, że zdecydowała się na leczenie, bo widzę, jak jej stan się poprawia.

Jednak po niespodziewanym wyjściu piosenkarki ze szpitala jej relacje z synem uległy pogorszeniu, zarzuciła mu, że próbował ją wydziedziczyć i pozbawić majątku. Zdaniem syna stał się znowu wrogiem w oczach mamy, jak mówi: Ona jest chora. Wykorzystuje to grupa ludzi, manipulują nią, bo liczą się dla nich tylko pieniądze, które mogą na niej zarobić.

źródło: wikipedia, licencja GNU FDL, autorzy